Skip to content
Recenzje twórców

Recenzja Shelly Flood Gen 4: W końcu detektor wycieków, który obejmuje większy obszar

Shelly Flood Gen 4 to ogromny krok naprzód w porównaniu z tradycyjnymi czujnikami punktowymi. Dzięki rozszerzalnemu przewodowi sensora wykrywa wodę na znacznie większej powierzchni i eliminuje typowe martwe strefy. Zasięg do 150 metrów, szacowana żywotność baterii do dwóch lat, natychmiastowe lokalne alarmy oraz obsługa

Udostępnij ten artykuł

przez

Toni

przez ToniOpublikowano03/07/202606/07/2026

Jeśli kiedykolwiek polegałeś na standardowym detektorze wycieków wody, być może zauważyłeś, że wszystkie mają jedną, frustrującą wspólną wadę: mierzą tylko z jednego, konkretnego punktu. Jeśli pęknie rura albo przecieknie rozdzielacz, a woda zbierze się zaledwie 10 centymetrów od czujnika, urządzenie nie zauważy nic, dopóki szkody nie zostaną już wyrządzone.

Shelly stara się rozwiązać dokładnie ten problem za pomocą nowo zaprojektowanego Shelly Flood Gen 4. Zamiast polegać na maleńkim, lokalnym czujniku, ta nowa wersja wykorzystuje specjalny przewód sensora zaprojektowany do wykrywania wycieków na znacznie większej powierzchni.

Zastrzeżenie: Otrzymałem testowane urządzenie za darmo do celów recenzji, ale jak zawsze opinie są w 100% moje i nie wpływa to na ocenę produktu.

Sprzęt i specyfikacja

Pod względem konstrukcji Shelly Flood Gen 4 został stworzony z myślą o elastyczności i nieprzerwanej pracy. Działa wyłącznie na bateriach, dzięki czemu można umieścić go dokładnie tam, gdzie jest potrzebny, bez martwienia się o okablowanie. Urządzenie ma klasę IP44, zapewniającą dobrą odporność na zachlapania i warunki środowiskowe.

Oto zestawienie najważniejszych specyfikacji:

CechaSpecyfikacja
Zasilanie4 baterie AA 1,5 V
Szacowana żywotność bateriiDo 2 lat
Długość przewodu sensoraW zestawie 2 metry (rozszerzalne do 150 metrów)
MikrokontrolerESP-Shelly-C68F (Flash 8 MB)
Protokoły łącznościWi-Fi, Bluetooth 5, Zigbee, Matter
Maksymalny zasięg wewnątrz budynkuZigbee: do 100 m z użyciem Mesh | Wi-Fi: 30 m | Bluetooth: 10 m
Temperatura pracy-20°C do 40°C
Wymiary97 x 76 x 25 mm
Ochrona środowiskowaIP44 (odporność na zachlapania)

Najważniejsze cechy:

  • Ogromny zasięg: To, że 2-metrowy przewód sensora można łączyć szeregowo aż do 150 metrów, zmienia zasady gry przy obejmowaniu całego obwodu piwnicy lub długiego odcinka instalacji wodnej.
  • Wydajność baterii: Urządzenie sprawdza stan zalania co 5 sekund. Ten niewielki mikro-opóźnienie pozwala 4 bateriom AA działać nawet przez dwa pełne lata, a jednocześnie zapewniać niemal natychmiastowe alerty.
  • Dwa tryby i profile alarmu: Można je skonfigurować do wykrywania zalania lub deszczu, a także skorzystać z trzech wbudowanych profili alarmu akustycznego (Intense, Normal i Economic), aby zrównoważyć głośność lokalnego brzęczyka z zużyciem energii.

Instalacja

Fizyczne uruchomienie Shelly Flood Gen 4 jest proste: rozłóż przewód na podłodze, podłącz kabel przedłużający i usuń papierowy pasek z komory baterii, aby urządzenie się włączyło. Kabel można łatwo wydłużać o kolejne odcinki sensora, aby objąć większe powierzchnie.

Natrafiłem jednak na drobną niedogodność fizyczną. Po wyjęciu z pudełka przewód sensora jest dość sztywny i nie przylega naturalnie do podłogi. Aby to naprawić, wydrukowałem w 3D małe klipsy, które pewnie mocują kabel — i działało to idealnie. Jeśli chcesz skorzystać z tego samego rozwiązania, możesz pobrać użyte przeze mnie klipsy do druku 3D tutaj.

Po stronie oprogramowania jest jednak pewien haczyk, na który trzeba uważać. Podczas początkowej konfiguracji w aplikacji Shelly urządzenie łączy się wyłącznie przez Wi-Fi. Jeśli chcesz użyć alternatywnego protokołu, takiego jak Zigbee, trzeba go włączyć osobno. Instrukcja mówi, że parowanie Zigbee można rozpocząć, klikając przycisk urządzenia trzy razy, ale u mnie na początku to nie zadziałało. Musiałem wejść do aplikacji mobilnej Shelly i najpierw ręcznie włączyć radio Zigbee, dopiero wtedy sekwencja potrójnego kliknięcia uruchamiała parowanie.

Funkcje w praktyce

Podczas normalnej pracy Shelly Flood Gen 4 przechodzi w głęboki tryb uśpienia, aby oszczędzać baterię. Nie jest jednak całkowicie odłączony — okresowo budzi się po określonym czasie, aby wysłać sygnał „heartbeat”, potwierdzając, że nadal jest online i działa prawidłowo.

W chwili, gdy jakakolwiek część przewodu sensora zamoknie, urządzenie budzi się natychmiast. Wbudowana dioda LED zaczyna migać, a wewnętrzny buzzer uruchamia alarm. Ten lokalny alarm jest absolutnym wybawieniem, jeśli akurat jesteś w domu, gdy zaczyna się wyciek. Shelly daje też kontrolę nad tym, jak ten lokalny alert ma się zachowywać, oferując trzy różne profile alarmu — Intense, Normal i Economic — co pozwala zrównoważyć głośność i intensywność ostrzeżenia względem zużycia baterii.

Jeśli nie ma Cię w pobliżu, by usłyszeć brzęczyk, urządzenie nadal czuwa. Natychmiast wysyła powiadomienie przez Shelly Cloud lub aplikację Shelly Smart Control, przekazując wszystkie potrzebne szczegóły w czasie rzeczywistym, abyś mógł szybko zareagować. A ponieważ obsługuje lokalne akcje automatyzacji, możesz łatwo ustawić je tak, by uruchamiało urządzenia pomocnicze — na przykład migało inteligentnymi światłami albo zamykało inteligentny zawór wody — w momencie wykrycia wycieku.

Łączność z Home Assistant

Jak wszystkie urządzenia Shelly, również to integruje się w pełni lokalnie z Home Assistant — co oznacza całkowity brak zależności od chmury, chyba że sam tego chcesz. Chociaż zdecydowałem się w swoim przypadku na Zigbee, Gen 4 jest w praktyce wieloprotokołowym szwajcarskim scyzorykiem. W zależności od struktury Twojej sieci możesz zintegrować je z Home Assistant na jeden z poniższych sposobów:

  • Wi-Fi (oficjalna integracja Shelly): Jeśli pozostaniesz przy domyślnym trybie Wi-Fi, wbudowana integracja Shelly w Home Assistant automatycznie wykryje urządzenie. Komunikuje się w 100% lokalnie za pomocą API Shelly, co czyni ją niezwykle niezawodną opcją plug-and-play.
  • Matter przez Wi-Fi: Gen 4 obsługuje Matter od razu po wyjęciu z pudełka. Możesz skonfigurować je bezpośrednio na serwerze Matter w Home Assistant, uzyskując standardowe, lokalne połączenie bez polegania na integracjach specyficznych dla producenta.
  • MQTT: Dla zaawansowanych użytkowników, którzy chcą precyzyjnej kontroli nad danymi, urządzenie natywnie obsługuje MQTT przez Wi-Fi. Możesz skonfigurować je tak, by publikowało dane bezpośrednio do brokera Mosquitto w Home Assistant, bez potrzeby wgrywania niestandardowego firmware.
  • Bluetooth (BLE): Zawiera też Bluetooth 5, który służy głównie do łatwego początkowego parowania przez telefon, ale dobrze współpracuje również z szerszym ekosystemem Bluetooth proxy w Home Assistant.
  • Zigbee (Z2M/ZHA): Jak wspomniałem, był to mój wybrany wariant, aby ograniczyć obciążenie i nie używać sieci Wi-Fi. Gdy tylko pokonałem początkową przeszkodę polegającą na włączeniu radia Zigbee w aplikacji mobilnej, sparowanie Shelly Flood Gen 4 z Zigbee2MQTT przebiegło niezwykle sprawnie.

Bez względu na wybrany protokół integracja udostępnia w Home Assistant kluczowe dane. Na przykład w Z2M zapewnia 10 różnych encji. Najważniejsze przy tworzeniu automatyzacji są status suchy/mokry (główny wyzwalacz), poziom baterii oraz wskaźnik problemu, który natychmiast sygnalizuje, jeśli wystąpił problem z połączeniem lub sprzętem samego urządzenia.

Podsumowanie: ostateczny werdykt

Shelly Flood Gen 4 to ogromny krok naprzód w porównaniu z tradycyjnymi czujnikami punktowymi, dzięki czemu świetnie sprawdza się do monitorowania obszarów wysokiego ryzyka, takich jak przestrzeń pod rozdzielaczami wody, pod zmywarkami czy wokół bojlerów ciepłej wody.

Najbardziej wyróżniającą się cechą sprzętową jest bez wątpienia rozszerzalny przewód sensora — możliwość łączenia go szeregowo do 150 metrów całkowicie eliminuje martwe strefy, które nękają standardowe detektory wycieków. Ale prawdziwą siłą tego urządzenia jest jego wszechstronność. Shelly wyposażyło je od razu w obsługę Wi-Fi, Bluetooth, Zigbee i Matter.

To wieloprotokołowe podejście oznacza, że niezależnie od tego, jakiego huba używasz lub jak zbudowany jest Twój inteligentny dom, znajdziesz natywną, lokalną opcję łączności idealnie dopasowaną do Twojego systemu. Nie potrzebujesz jednak złożonego serwera smart home, aby z niego korzystać. Jeśli po prostu chcesz niezawodny, samodzielny detektor wycieków, konfiguracja jest niezwykle prosta. Wystarczy standardowa sieć Wi-Fi i darmowa aplikacja Shelly — bez dodatkowych hubów, dongli czy wymyślnych kontrolerów.

Niezależnie od tego, czy działa jako samodzielny alarm Wi-Fi, czy jest częścią świetnej integracji z Home Assistant, oferując niezawodność i brak wymuszonej zależności od chmury, to urządzenie daje ogromny spokój ducha. Jeśli chcesz solidnie zabezpieczyć domowy system ochrony przed wodą, Shelly Flood Gen 4 to bardzo godny polecenia dodatek.

Wynik Smart Home: 5/5

Komentarze 0

Dołącz do rozmowy — konto nie jest potrzebne.

  1. Brak komentarzy — podziel się swoją opinią jako pierwszy.
← Powrót na stronę główną